ZAAPELUJ do polityków opozycji, aby PRZESTALI obwiniać naszą społeczność o swoje porażki wyborcze i dokładać się do klimatu nienawiści i agresji!

Od kilku dni zarówno politycy, polityczki, jak i opinia publiczna żyją happeningiem, który miał miejsce podczas Marszu Równości w Gdańsku.

Czytaj cały apel

Wspomniany happening był impulsem dla polityków opozycji do zabrania głosu na temat naszej społeczności i oskarżenia nas o przegranie wyborów do Europarlamentu przez Koalicję Europejską.

Od wielu miesięcy nasza społeczność jest obiektem kampanijnych ataków ze strony Prawa i Sprawiedliwości, radykalnych organizacji prawicowych i hierarchów Kościoła, którzy z każdej strony krzyczą, jak wielkim zagrożeniem dla rodziny i narodu jesteśmy.

W wielu samorządach – odwiedzanych także przez kandydatów PiS, jak np. w Małopolsce przez Patryka Jakiego, powstają anty-LGBT uchwały i inicjatywy, które, chociaż często na poziomie symbolicznym, wykluczają nas z lokalnych społeczności, nazywają “degeneratami”, oskarżają o “anihilację chrześcijańskich wartości”. Po naszych miastach jeżdżą ciężarówki i billboardy krzyczące, że jesteśmy pedofilami. Jarosław Kaczyński krzyczy do nas na konwencji “Wara od naszych dzieci!”. Bezkarni pseudokibice wywieszają olbrzymie banery na stadionach z hasłami: “Warszawa wolna od pedalstwa”.

W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej homofobii oraz transfobii sprawiając, że nie czujemy się bezpiecznie na ulicach własnych miast, a media donoszą o kolejnych przypadkach coraz bardziej zuchwałych ataków na tle homofobicznym.

Członkini naszej społeczności, transpłciowa Milo, odbiera sobie życie z powodu nieludzkiego traktowania przez lekarzy i terapeutów, a podczas uroczystości uczczenia jej pamięci zostajemy homofobicznie zaatakowani i zwyzywani.

Gdzie byli Panowie Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski, tak łatwo teraz oskarżający nas o przegrane wybory, gdy wszystko to, co wyżej wspomniane, miało miejsce? Co zrobili, powiedzieli?

Nie zrobili nic. Milczeli. Teraz natomiast przyłączają się do festiwalu nienawiści i wzajemnego obwiniania, upatrując w nas przyczynę przegranych przez opozycję wyborów.

I nie Panowie Kosiniak-Kamysz i Sikorski, nie głosowaliśmy na PiS, chociaż zwodzicie nas od dawna. Warto się zastanowić, czy obecna sytuacja polityczna nie jest tak naprawdę winą Waszej wieloletniej bojaźni i niepewności, pomijania sporych grup obywateli i obywatelek, którzy, tak jak my, pragnęli po prostu szacunku i godności w tym kraju.

Pogarda, z jaką teraz przedstawiciele i przedstawicielki opozycji wypowiadają się o mieszkańcach wsi, osobach z niższym wykształceniem czy niskimi zarobkami niewiele różni się od pogardy, z jaką spotyka się nasza społeczność.

Nie głosowaliśmy na PiS, ale wielu i wiele z nas nie głosowało zapewne także na Was, ale nie, by zrobić Wam na złość. Demokracja to nie tylko puste frazesy, to także poszanowanie praw mniejszości, to czyny, a nie słowa, to odpowiedzialność. Mieszkamy w Polsce, tu jest nasz dom, tu urządzamy sobie życia, płacimy podatki, walczymy ramię w ramię z Wami o przywrócenie standardów demokratycznych w Polsce – chociaż wciąż jesteśmy obywatelami i obywatelkami drugiej kategorii, bez równych praw, które nam się po prostu należą. Nasze istnienie nie obraża.

Byliśmy, jesteśmy i będziemy. Może czas, żebyście nas w końcu zauważyli i zauważyły.

Oczekujemy od politycznej, prodemokratycznej opozycji tego, by zdecydowała wreszcie, po której stronie stoi: otwartej, przyjaznej Polski dla wszystkich czy konserwatywnej, zamkniętej, wykluczającej. Nie dokładajcie nam w sytuacji, w której nasza społeczność już i tak uważana jest za wroga numer jeden. Bądźcie bardziej odważni i odważne, od Was zależy także i nasza przyszłość.